Dzień dobry Kochani,
Piszę, bo nadszedł wiatr zmiany....
Zapraszam Was na własną stronę autorską: http://www.laurabellini.pl/
Od dzisiaj tam będziemy się spotykać.
Kochani, dziękuję za te lata spędzone tutaj, utwierdziły mnie w przekonaniu, by pójść tą droga dalej.
Są zmiany, piszę pełną parą. Ukończyłam książkę dla dzieci, premiera już w lipcu! Zapraszam po szczegóły na stronę!
Jestem w połowie pracy nad zbiorem opowiadań oraz powieścią.
Zapraszam na stronę!
Do zobaczenia!
Laura Bellini
www.laurabellini.pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z cyklu: niecodzienny codziennik.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z cyklu: niecodzienny codziennik.. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 czerwca 2015
środa, 11 lutego 2015
wtorek, 3 lutego 2015
Cześć i czołem!
Pragnę was poinformować, że mój tekst o Trędowatej zgłosiłam do konkursu:
Proszę,
Koszt jednego smsa wynosi 1,23zł.
Dzięki!
Pragnę was poinformować, że mój tekst o Trędowatej zgłosiłam do konkursu:
![]() |
Koszt jednego smsa wynosi 1,23zł.
Dzięki!
środa, 14 stycznia 2015
Dwa lata Laury!
Witam Was serdecznie.
Tak, dzisiaj są drugie urodziny bloga.
Mój zapał do niego jest jakby trochę wystudzony ostatnio. Energię pochłaniają mi moje dwa nowe projekty.
Pierwszy- nowa powieść, którą piszę od początku stycznia. Współczesną, a nie historyczną. Drugi- bajka,
którą równocześnie piszę od grudnia. Dobrze mi idzie. Nowe rzeczy zaczyna się z nową energią i nadzieją, że się je doprowadzi do końca.
Moja powieść historyczna została zawieszona na kołku. Wierzę, że jeszcze przyjdzie pora, by ją dokończyć. Musiałam ją odłożyć i przestać się dołować, że tak słabo mi z nią szło. Słabe postępy, a właściwie stagnacja z nią związana strasznie mnie odciągnęły od konstruktywnej pracy.
Najważniejsze jest pisanie. Inaczej się pisze rzeczy współczesne, a inaczej osadzone w konkretnym okresie historycznym.Towarzyszy temu inny nakład pracy. Teraz, przy małym dziecku, potrzebuję oddechu. Zresztą, temat tamtej powieści ciągnie się zbyt wiele lat. Na razie mówię pas.
Cieszę się, że piszę. A piszę prawie codziennie. To duży postęp jest i różnica, do wcześniejszych etapów. Czuję się bardzo zmotywowana. Życzcie mi tylko czasu na pisanie, a resztę zrobię sama i doczekacie się konkretów w przyszłości.
Tak, dzisiaj są drugie urodziny bloga.
Mój zapał do niego jest jakby trochę wystudzony ostatnio. Energię pochłaniają mi moje dwa nowe projekty.
Pierwszy- nowa powieść, którą piszę od początku stycznia. Współczesną, a nie historyczną. Drugi- bajka,
którą równocześnie piszę od grudnia. Dobrze mi idzie. Nowe rzeczy zaczyna się z nową energią i nadzieją, że się je doprowadzi do końca.
Moja powieść historyczna została zawieszona na kołku. Wierzę, że jeszcze przyjdzie pora, by ją dokończyć. Musiałam ją odłożyć i przestać się dołować, że tak słabo mi z nią szło. Słabe postępy, a właściwie stagnacja z nią związana strasznie mnie odciągnęły od konstruktywnej pracy.
Najważniejsze jest pisanie. Inaczej się pisze rzeczy współczesne, a inaczej osadzone w konkretnym okresie historycznym.Towarzyszy temu inny nakład pracy. Teraz, przy małym dziecku, potrzebuję oddechu. Zresztą, temat tamtej powieści ciągnie się zbyt wiele lat. Na razie mówię pas.
Cieszę się, że piszę. A piszę prawie codziennie. To duży postęp jest i różnica, do wcześniejszych etapów. Czuję się bardzo zmotywowana. Życzcie mi tylko czasu na pisanie, a resztę zrobię sama i doczekacie się konkretów w przyszłości.
środa, 24 grudnia 2014
Wesołych Świąt!
![]() |
| Gdańska choinka 2010r. Fot. Mój Mąż. |
Moi Drodzy
Życzę Wam pięknych Świąt Bożego Narodzenia, nie białych (jak na zdjęciu), bo na takowe w tym roku szans nie ma przy 8 stopniach Celsjusza.
Zdrowych, smacznych (mam nadzieję, że z gotowaniem i pieczeniem się wyrobiliście:-)) oraz spokojnych Świąt w gronie bliskich.
Życzę Wam Świąt takich, jakie sobie wymarzyliście. Bez napinki.
Laura Bellini
poniedziałek, 28 kwietnia 2014
Dzień, którego nie znamy.

Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym jak spędza się nieznany nam przecież - dzień swojej śmierci?
Bez względu na to jak długie jest nasze życie, każdego roku, w którymś z miesięcy pada ta data. My zupełnie jej nieświadomi, ciekawe jak spędzamy ten dzień np. po raz: 89, 50, 77 i.t.d? Czy ten dzień bywał dla nas ważny, dobry; a może pechowy, zwyczajny, nudnawy?
To dobrze, że go nie znamy. W odróżnieniu od dnia urodzin, który celebrujemy w większym bądź mniejszym stopniu, ale spotykamy się z życzeniami i ogólną życzliwością; dzień śmierci pozostaje anonimowy, tajemniczy.
Skąd te przemyślenia?
Kilka lat temu uderzyła mnie forma zapisu w Bibliotece Śląskiej, kiedy to w katalogu szukałam książek mojego promotora na studiach, a wiec osoby mi znanej i jak najbardziej żyjącej. A tam przy jego nazwisku była data urodzenia z myślnikiem, wyglądało to tak: 1954 -...... To było dla mnie powalające. Każdy jest śmiertelny, ale sam ten zapis sprawił, że czułam się jakbym patrzyła na grobowiec. Ta forma zapisu, zachłanny myślnik oczekujący na wpisanie drugiej daty, a więc czekający na śmierć. To było do dla mnie wstrząsające, bo miałam przed oczyma człowieka uśmiechniętego i życzliwego, a dotarło do mnie, że za ileś tam lat luka w rubryce, pt.: metryka, zostanie nieuchronnie uzupełniona.
Analogiczna forma zapisu istniała na początku działalności Wikipedii. Również występowała data urodzenia z myślnikiem, a dopiero pod spodem kolejne kategorie, jak: narodowość, język, etc.
Najwidoczniej innym też to refleksyjnie rzucało się w oczy i przeszkadzało, więc zmieniono formę zapisu na datę urodzenia po dwukropku i bez pazernego myślnika. Później powstała rubryka: lata aktywności w przypadku osób nadal czynnych i jak najbardziej żyjących.
Nasze istnienie to tylko odcinek czasu, zamknięty klamrą w ciągu całej rzeczywistości, poprzez dwie pary liczb. "Odcinek czasu"- a tak naprawdę całe nasze życie.Zdumiewa mnie pragmatyzm życiowy niektórych osób, (wynikający z chęci ulżenia dzieciom w związku z porodzcielskimi kosztami pogrzebowymi), którzy kiedy jedno z małżonków umiera, wystawia pomnik, i od razu graweruje na nim również własne imię i nazwisko oraz datę urodzenia. Pozostaje tylko dopisanie przez dzieci daty śmierci. Takie pomniki mnie straszą, a co dopiero czują te dzieci przychodząc na grób jednego z ś.p. rodzica, a widzące na nim również tego drugiego? Za każdym razem zderzają się z nieuchronną perspektywą śmierci i faktem , że tego drugiego rodzica również kiedyś zabraknie. Przecież to budzi lęk.
czwartek, 17 kwietnia 2014
Wesołych Świąt!
piątek, 11 kwietnia 2014
Fajny, nowy blog!
Na wprost mojego balkonu w sypialni wyrasta drzewo o nieustalonej jeszcze przeze mnie tożsamości. Drzewo jest dosyć wybujałe i ma oryginalne listki, które co prawda dopiero są pączkami. Na to drzewo od około miesiąca sprowadził się ptaszek średniej wielkości, szary, z nakrapianymi białymi plamami i pomarańczowym dziobem. Ów ptaszek budzi mnie swoim niewiarygodnie donośnym śpiewem. Dzisiaj pobudka nastąpiła o 5.20. Jego świerkanie jest tak głośne, że budzi mnie pomimo zamkniętego okna. Wiem dlaczego ptakom chce się najgłośniej śpiewać o świcie, bo wstaje słońce i one się z tego cieszą.
Pewnego razu w sobotę ptaszek usiadł na poręczy mojego balkonu, 20 centymetrów od szyby, chciałam zrobić mu zdjęcie i zawołałam męża by podszedł zobaczyć. Oczywiście, gdy mój luby się zbliżył, ptaszek sfrunął. Nie mam jego fotki, stale go słyszymy, zdecydowanie rzadziej widujemy. W ciągu dnia przy otwartym oknie wpada mi jego muzyka do mieszkania i nie potrzebuję już innych melodii.
To gwoli wstępu i tego co u mnie słychać. Książkę się pisze. A ten post stworzyłam, by podzielić się z Wami fajnym, nowym blogiem. Blog funkcjonuje od stycznia tego roku i jest blogiem artystycznym!
Zapewne wielu z Was odwiedza galerie i lubi to robić, ale które z Was było w naturalnej galerii, w przestrzeni otwartej, w której skupia się przyroda i tętni leśne życie?
Taką galerią jest red cube Marii Cichoń- http://mariacichonredcube.blogspot.com/. Jest to projekt artystyczny, który zmienia się wraz z upływem czasu, pór roku. Obserwujemy czerwony sześcian podczas zimy, nadchodzącej wiosny. Zauważamy grę światła na jego ścianach o linearnej strukturze, podglądamy jak wtapia się w las. Pająki próbują na nim utkać pajęczynę i się zadomowić. Igły sosny wpadają na jego ściany misternie utkane z czerwonej wełny. To pierwsza galeria utworzona w głębokim lesie, którą mogą oglądać nie tylko ludzie, ale i zwierzęta! A bywają właśnie pod czerwonym sześcianem, bo odnaleźliśmy ślady. Interesująco byłoby ująć zaskoczone miny grzybiarzy, którzy przypadkiem natrafią na sześcian jesienią. Projekt jest cały czas rozwojowy, miło patrzeć na to jak ta galeria się zmienia, choćby tło czerwonego sześcianu, które robi się coraz bardziej zielone, intensywne.
Na blogu prócz zdjęć ponoć mają pojawić się również filmiki. Czekam z niecierpliwością, a Wam już dzisiaj polecam galerię red cube.
![]() |
| Zdjęcie mojego autorstwa, lekko prześwietlone, ale zrobione w samo południe. |
wtorek, 11 lutego 2014
Gratulacje dla finalistów.
Dziękuję za każdy głos oddany w konkursie na Blog roku 2013!
Niestety Laura nie weszła do finałowej 10 blogów, ale pierwsze koty za płoty... Spróbujemy ponownie za rok.
Finalistom z każdej kategorii serdecznie gratuluję. Ja mam swoich faworytów, a Wy?
Zimowe pozdrowienia.
czwartek, 30 stycznia 2014
Głosowanie rozpoczęte!
Uwaga!
Dzisiaj o godzinie 15.00 rozpoczął się II etap konkursu na Blog Roku 2013.
Głosowanie będzie trwać do 6 lutego do godziny 12.00.
Aby zagłosować na Laurę wystarczy wysłać SMS pod numer 7122 o treści G00112.
Dziękuję za każdy oddany głos!
ABY ZAGŁOSOWAĆ WYŚLIJ SMS NA NUMER 7122,
W TREŚCI PODAJĄC NUMER BLOGA.
KOSZT SMS-A WYNOSI 1,23 ZŁ
W TREŚCI PODAJĄC NUMER BLOGA.
KOSZT SMS-A WYNOSI 1,23 ZŁ
UWAGA! W NUMERZE BLOGA ZNAK "0" TO CYFRA ZERO. PAMIĘTAJ TAKŻE, ABY NIE WSTAWIAĆ W TREŚĆ SMS-A SPACJI!
GŁOSUJ PRZEZ SMS
DOCHÓD Z SMS-ÓW ZOSTANIE PRZEKAZANY ŁÓDZKIEJ FUNDACJI GAJUSZ, KTÓRA PROWADZI HOSPICJUM DLA DZIECI OSIEROCONYCH
środa, 15 stycznia 2014
Drodzy Bywalcy tegoż bloga
Po wczorajszych urodzinach pora na konkurs.
To właśnie dzisiaj zalogowałam się na stronie konkursu blog roku 2013 r.:
Po wczorajszych urodzinach pora na konkurs.
To właśnie dzisiaj zalogowałam się na stronie konkursu blog roku 2013 r.:
Zachęcam do odwiedzania mojego bloga, no i rzecz jasna głosowania na niego!
To mój pierwszy konkurs, towarzyszą mi miłe emocje- lekkie podniecenie.
Liczę również na spotkanie z nowymi Czytelnikami.
Ciekawa jestem bliżej nieokreślonych efektów konkursu, no i wyniku oczywiście, nie tylko w tej kategorii.
Już dzisiaj dziękuję za każdy głos oddany na Laurę:-)
wtorek, 14 stycznia 2014
Pierwsze urodziny!
To już rok!
Z tej okazji zapraszam Was na własnoręcznie upieczony sernik Izaura oraz lampkę pulijskiego czerwonego wina:
Zwykle z okazji rocznic robi się podsumowania.
I ja nie omieszkam zrobić króciutkiego.
Co dał mi blog?
Bardzo wiele. Przede wszystkim spełnienie. Kiedy piszę, z a w s z e jestem szczęśliwa. Ale kiedy publikuję dany post, dzielę się nim z Wami Drodzy Czytelnicy i to uczucie radości dzięki temu jest podwójne.
Pisanie bloga nauczyło mnie odwagi do ujawniania tego co czuję i myślę. Przecież poznajecie mnie po trosze, moje myśli i upodobania.
Nie piszę na wyścigi. Chciałabym mieć więcej wpisów, ale było ich tyle, na ile mogłam sobie pozwolić w ubiegłym roku. Każdy pisałam od serca i jest mi bliski.
Mam nadzieję, że rok 2014 będzie co najmniej tak dobry dla bloga jak rok 2013, albo i lepszy!
Cieszę się, że tutaj jesteście, odwiedzacie mnie, komentujecie (chociaż przyznaję powściągliwie).
Blog utwierdził mnie w własnym przekonaniu, że pisanie jest mi pisane:-).
piątek, 3 stycznia 2014
Noworoczne wyzwania!
Postanowienia już zbyt często się skompromitowały. A wyzwania mają pazura, nie zakładają wykonania celu "od- do", a są przyczynkiem do dokonania czegoś większego, z niespodzianką. Rezultat końcowy nie jest określony ostatecznie i to mi się podoba.
Wyzwania poszerzają horyzonty i pobudzają wyobraźnię. Przy postanowieniach trzeba być dla siebie katem, który egzekwuje to co się należy, w przeciwnym razie postanowienia schodzą na manowce, a samopoczucie też. I człowiek szybko zmienia się wtedy w frustrata.
Aby tej niepożądanej postawy uniknąć, przyjmuję dwa wyzwania na ten rok:
1.Wystartować w konkursie na blog roku 2013.
Przekonam się, jakie to jest uczucie być uczestnikiem konkursu, a nie tylko obserwatorem. Być może zyskam kilku nowych czytelników, co zawsze jest pożądane. No i bardziej zadbam o ten blog:-).
2. Stanąć w szranki w konkursie na powieść- tu szczegóły.
Przypadkiem kilka dni temu dowiedziałam się o tym konkursie wydawnictwa Znak. Nie ma informacji na stronie, kiedy konkurs się rozpoczął. Natomiast ostateczny termin nadsyłania powieści to 31.03.2014 r.
Niecałe 3 miesiące! Tylko 3 miesiące. Ten nieodległy termin studzi mój zapał na wstępie, bo gdyby to było przynajmniej pół roku!
Szczerze, jak w konfesjonale, wyznam Wam, że wątpliwym jest ukończenie mojej powieści do tego terminu.
Mojej powieści "widmie", bo kilkakrotnie o niej tutaj wspominałam, a zamiast już ją kończyć, piszę blog. Ale hola! Miałam nie narzekać, więc nie będę.
Pragnę tylko zauważyć, że obydwa konkursy dzieją się w pierwszym kwartale 2014. Troszkę się wykluczają, bo jak wgryzę się w pisanie powieści, naturalnie zaniedbam to dziecko. A nie chcę, bo też jest dla mnie bardzo ważne. To nie wątpienie w siebie, a pragmatyzm życiowy. Mierzę siły na zamiary, ale chcę sprawdzić na własnej skórze ponoć życiową prawdę, że im więcej ma się na głowie, tym więcej da się zrobić. Dlatego zamierzam się zabrać do pisania mojej książki najzupełniej poważnie. Termin 31- ego traktuję tak, jak każdy, czyli ultimatum. Jeśli uda mi się powieść ukończyć, wyślę. Jeśli nie, to ciekawe gdzie będę?
Przecież szukałam mobilizacji, więc tak ten konkurs traktuję.
Planuję pisać codziennie. Przynajmniej stronę. Jeśli, któregoś dnia nawalę, dnia następnego bądź w weekend muszę nadrobić, napisać brakującą stronę, tak by po tygodniu było przynajmniej 7 stron, ale jeśli uda mi się mieć ich więcej, np 10, to nie będzie mnie to zwalniać z obowiązku napisania kolejnych 7 w następnym tygodniu. Mogę mieć więcej napisane każdego tygodnia, niż mniej. 1 strona dziennie jest tym minimum przyjętym przeze mnie.
Może stworzę na ten poczet nową zakładkę- dziennik- gdzie będę się rozliczać i meldować codziennie z tego ile napisałam.
A do tej pory (od 01.01.2014)?
Ani jednej, więc już mam trzy strony do nadrobienia.
Pierwszego był Nowy Rok, a drugiego byłam 12h w pracy na dzień, a potem przygotowywałam ten wpis.
Na koniec, żeby sobie jeszcze dołożyć na ten kwartał, okazało się w pracy, że pod koniec marca czeka mnie coś na kształt ponownych egzaminów, weryfikacja pracownika, do której też muszę przysiąść i co nieco powtórzyć.
Eh... Zapowiada się pracowity rok.
Eh... Zapowiada się pracowity rok.
wtorek, 31 grudnia 2013
" Z nowym rokiem nowym krokiem."?
Nie wiem jak Wy, ale ja wyrosłam z wiary, że Nowy Rok wszystko zmieni.
A co do przysłowia... Ja nie chcę " iść nowym krokiem", a starym, obranym świadomie, życzyłabym sobie tylko, żeby ten 2014 rok wzmocnił go.
Sobie i Wam życzę więcej konsekwencji w realizowaniu planów, a mniej narzekania;-)
Jestem tym typem, który nie cieszy się radośnie z nadejścia Nowego Roku, a nostalgicznie.
31 grudnia zawsze jest mi żal kończącego się roku, przecież to jego ostatni dzień, jego agonia.
Z czego się tu cieszyć? Z tego, że jesteśmy o rok starsi, więc ubywa nam nie tylko młodości, ale po prostu życia?
Warto sobie, m.in. to od czasu do czasu uzmysłowić, po to by nie przegapić tego co w życiu ważne:
Chyba ludzie za pomocą huku otwieranych szampanów i wypitych bąbelków, chcą zagłuszyć te refleksyjne myśli. Bo dla mnie 31 grudnia to czas refleksji. Nie boję się go.
A dla Was?
Szczęśliwego, w pełnym zdrowiu 2014 roku!
sobota, 7 grudnia 2013
Percepcja czasu.
Nie wiem, czy Wy też tak macie. Ale ja czuję się bardzo nierzeczywiście.
Poruszam się do przodu w zwolnionym tempie- ujecie: klatka po klatce.
Poruszam się do przodu w zwolnionym tempie- ujecie: klatka po klatce.
Iście żółwim tempem.
Natomiast czas niewspółmiernie pędzi obok mnie- tempem ekspresowym.
To tak, jakbym stała na peronie, a obok mnie, po obu stronach przejechały rozpędzone pociągi. Ja widzę je tak- jak się widzi obrazy zza szyb pociągu- ujęcie: biegnąca klisza.
To już grudzień.
Za chwilę koniec 2013 roku.
Nie mogę w to uwierzyć. Mija 12 miesiąc, a moja percepcja czasu mieści się w stosunku 12:1.
Dla mnie minął tylko styczeń.
A nie cały rok.
Tak bywa czy tak już zawsze będzie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.png)





